Koniec przynajmniej dopoki nie uporam sie z zaleglosciami.
Kategorie
-
Najnowsze wpisy
-
Moje fotki




More Photos listopad 2009 P W Ś C P S N « paź 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30
Najprościej jak się dało, nawet panel edycyjny wygląda bardziej bardziej
Dzisiaj mój blog wygląda tak a nie inaczej bo potrzebuję takiej białej kartki przed oczami. Może dlatego, że tego dnia czuję się szczególnie tragicznie fizycznie i przez to psychicznie… słowem chujowo.
Ale jest światełko, jutro nowy dzień i można go zacząć od Yerba Mate! Nie bez kozery napisałem “chujowo”. Ktoś kiedyś powiedział “trzeba się poczuć najpierw chujowo, żeby następnego dnia mogło być już lepiej”.
Fajnie zawierać nowe znajomości i spojrzeć w twarz ludziom, w których głowach rodzą się ciekawe pomysły. Lubię to
. Poznałem Pawła Gruszeckiego -przy herbatce i kawce wymieniliśmy kilka zdań na temat trendu 2.0 i technologii tworzenia aplikacji internetowych. Było ciekawie acz zimno
….troche zmarzłem tam, bo co chwila otwierały się drzwi …które mialem za plecami. Mam nadzieję, że nie skończy się to żadną chorobą.
Nie obyło się bez wypadków wynikających z mojej niezdarności :P.. wylałem herbate na ładny stolik.
Ale czuję się usprawiedliwiony, bo kelnerka była podobnie roztargniona.
Poprosilem ją żeby wytarła … i zapomniała podobnie jak o kawie dla kolegi obok (nie Pawła)
Co bardzo mnie ucieszyło, odnoszono się do DI aż trzy razy. Pierwszy raz gdy B. Juszczyk z Adweb wspomniał o DI (di.com.pl) jako o jednym z przedstawicieli mediów online, drugi i trzeci na koniec gdy (mnie już nie było) mówiono ze w DI pisali o Spodku i podczas dalszej rozmowy powołano się na newsa Krzyśka chyba o jakimś serwisie wyborczym
Jutro napiszę kilka słów na DI i dorzucę fotki, które napstrykałem
ale tym, którzy potrafią w porę je dostrzegać i interpretować. Raz olane mniejsze problemy dają o sobie znać po raz kolejny w większej sile. Tak jak niezabezpieczona porządnie korozja w samochodzie przemieni się w końcu w dziurę.
Ja odczułem coś podobnego na własnej skórze kiedy to padł mi dysk na domowym serwerze. Raz już miało to miejsce (I/O error) i zignorowałem problem odkładając na potem, bo po restarcie system normalnie się obudził. Tym razem padł na dłużej i już myślałem, że straciłem całą swoją pracę, projekt który realizowałem przez kilka miesięcy.
Udało się w końcu odpalić dysk ale nie wiem jak długo pociągnie. Na szczęście nowe dyski do pecetów to nie tak duży wydatek jak kiedyś. Zaopatrzę się w jakiś wkrótce.
Ostatnio życie daje mi mocno w kość z różnych stron ale mam wrażenie, że to wynik mojego podejścia do życia, opieszałości, lenistwa i paru innych negatywnych cech, o których wolę nie pisać. To one doprowadziły mnie do złych wyborów życiowych, może nawet trudności w związku, o których wspominałem wcześniej.
Może wrócę do regularnego medytowania, bo kiedyś bardziej panowałem nad emocjami.
Po krótkim odpoczynku na blogasa wracam dalej do pracy.
Zabezpieczę jeszcze tylko świeży backup.
Od kilku miesięcy rośnie moje zainteresowanie fotografią cyfrową. Mimo, że mój aparat cyfrowy jak na kompakt z niższej półki (Kodak CX7330) robi świetne zdjęcia, odczuwam niedosyt. Tęsknię za soczystą głębią ostrości i szybkością robienia fotek, co daje rzecz jasna – lustrzanka (też cyfrowa).
Rozmyślam nad najtańszym Nikonem D40 (lustrzanka cyfrowa), który kosztuje niecałe 1800 zł i podobno prezentuje się na tle konkurencyjnych modeli znakomicie.
Znajomy próbuje mimo wszystko wybić mi z głowy Nikona, bo podobno Canony są lepsze. Słyszałem faktycznie wiele dobrego o Canonach ale są dużo droższe (za przyzwoitą lustrzankę cyfrową – Canon EOS 400D – trzeba dać 2500 zł z najprostszym obiektywem). I tak później jeszcze dochodzi np. potrzeba dokupienia obiektywów do różnych zastosowań o różnych parametrach), których cena waha się od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Póki co na razie temat pozostanie w strefie marzeń i planów bo mnie na to nie stać. Ale będę odkładał, przynajmniej na połowę by później wziąć na raty.
Btw. zdjęcie z banneru tytułowego tego bloga zostało wykonane przez Kasie lustrzanką cyfrową Nikon D50 (która jest mniej więcej w trochę wyższej klasie niż Nikon D40, choć ten ma niektóre nowsze podzespoły i rozwiązania bo jest nowszym modelem)
Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt i wyrósł wraz z nimi.
Orzeł przez całe życie zachowywał się jak kury z podwórka, myśląc, że jest podwórkowym kogutem. Drapał w ziemi szukając glist i robaków.
Piał i gdakał. Potrafił nawet trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów w powietrzu.
No bo przecież, czyż nie tak właśnie fruwają koguty? Minęły lata i orzeł zestarzał się.
Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą, na czystym niebie wspaniałego ptaka.
Płynął wspaniale i majestatycznie wśród prądów powietrza, ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.
Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.
– Co to jest? – zapytał kurę stojącą obok.
– To jest orzeł, król ptaków – odrzekła kura. – Ale nie myśl o tym. Ty i ja jesteśmy inni niż on.
Tak więc orzeł więcej o tym nie myślał.
I umarł wierząc, że jest kogutem w zagrodzie.
“
(…)
“Przebudzenie to duchowość. Ludzie najczęściej śpią, nie zdając sobie z tego sprawy.
Rodzą się pogrążeni we śnie. Żyją śniąc. Nie budząc się zawierają małżeństwa. Płodzą dzieci we śnie i umierają, nie budząc się ani razu. Pozbawiają się tym samym możliwości zrozumienia niezwykłości i piękna ludzkiej egzystencji. Mistycy, niezależnie od wyznawanej przez siebie doktryny, zgodni są co do tego, że wszystko, co nas otacza, jest takie, jakie być powinno. Wszystko. Cóż za przedziwny paradoks. Najtragiczniejsze jest jednak to, że większość ludzi nigdy tego nie jest w stanie zrozumieć. Nie są w stanie tego pojąć, gdyż pogrążeni są we śnie. Śnią sen prawdziwie koszmarny.”
Dzisiaj zrobiłem nieco podrasowaną wersję mojej fasolki po bretońsku. Jak się okazało poprzednią robiłem z przepisu podyktowanego przez telefon, bo gdzieś zapodziała się oryginalna wersja. Niedawno ją odkryłem i przystąpiłem do wykonania wszystkich instrukcji.
Tym samym pomyślałem sobie, że zapoczątkuję serię przepisów na smaczne dania dla faceta. Pożywne, które można jeść przez parę dni i smaczne, które można przygotować dla swojej kobiety.
Oto przepis:
Dla 4 osób na 2 dni lub 8 osób na 1 dzień. Najlepiej jednak zrobić na dwa dni …bo przygotowanie trochę trwa a i przyjemnie je się szybki obiadek. Ważna w przepisie jest cebula i majeranek. Cebula zapewnia smak a majeranek działa jako substancja przeciwwybuchowa
Ja należę do tych osób, na które wyjątkowo działa fasola więc wiem co piszę!
Ingrediencje:
Przygotowanie (dzień wcześniej):
Wybrać spory garnek i wsypać fasolę. Namoczyć w zimnej przegotowanej wodzie na około 15 godzin (całą noc i trochę więcej). Woda może być letnia po zagotowaniu.
Przygotowanie
Od dnia poprzedniego ubyło wody (nie martw się, nikt jej nie wylał – fasola wypiła). Należy ją uzupełnić tak żeby była nad fasolką około 5 cm. Do wody z fasolą wrzucić listki laurowe i ziele angielskie oraz wegetę. Gotować razem pod przykryciem kilka godzin, aż fasola zmięknie (będzie nadawała się do jedzenia). Ja zwykle rozpoznaję to po tym, że woda robi się mętna. Trzeba też jedną fasolkę wyłowić i sprawdzić czy nie oszukuje.
W międzyczasie pokroić cebulę i czosnek w kosteczkę i podrumienić na oleju na jakiejś sporej patelni. Powinno się wydzielić sporo soku. Później do tego trzeba dodać powoli mąkę by zagęścić (zrobi się tzw. szary sos). Tak się ma dusić przez jakiś czas. Cebula powinna się dobrze rozgotować. Następnie zmniejszyć (do minimum) ogień pod patelnią i dodać do tego przecier pomidorowy. Nie za dużo, żeby fasolka nie była za kwaśna. Sos powinien się zrobić czerwony, trochę jaśniejszy niż koncentrat. Dokładnie rozprowadzić.
Jeżeli fasolka jest już ugotowana, można przerzucić do niej sos. Porządnie wymieszać (ale nie gwałtownie – fasolka nie może się rozwalić).
Przyprawianie
Od przypraw i ich ilości zależy smak naszego efektu końcowego. Pierwsze co zawsze robię, to sypię majeranek i to naprawdę w dużych ilościach. Śmiało nasyp tyle by przykrył całą powierzchnię fasolki. Następnie nasyp trochę bazylii, tyle samo tymianku (albo trochę więcej). Wymieszaj. Teraz skosztuj i nasyp tyle soli (po trochu), pieprzu i cukru by fasolka nie była ani za słona ani za słodka ani za pikantna. Ja lubię lekko pikantną, o słodkawym smaku. Fasolka nie może być gorzka i kwaśna! Jeżeli przesadziłeś (aś) z przecierem pomidorowym trzeba będzie odpowiednio posolić i posłodzić.
Jak uznasz, że jest dobrze przyprawiona, jeszcze raz dobrze wymieszaj i odstaw ją na około pół godzinki pod przykryciem żeby się dobrze przegryzło
PS: Jeżeli dodasz dużo majeranku zniwelujesz efekt wzdęć i smrodliwych bąków
SMACZNEGO!
Jutro po 15 nastąpi długo wyczekiwany moment w moim życiu osobistym. To co wiele lat sprawiało mi w życiu wiele trudności i rodziło ograniczenia, zostanie zlikwidowane. Mam nadzieję, że na tyle, że będę mógł o tym zapomnieć, że w ogóle takie coś miało miejsce.
Możliwe, że będzie kosztowało mnie to trochę bólu, nieprzyjemnych bodźców… (na pewno trochę złotówek). Dla wielu osób sprawa tak oczywista… a dla mnie nie lada wyczyn, ale opłaci się i to cholernie.
Jak się okazało, stukanie w zawieszeniu (przy ruszaniu, hamowaniu, skręcaniu kół) było spowodowane brakiem śruby mocującej zawieszenie (po prawej stronie) do karoserii! Groźna sprawa, dobrze, że nic się nie stało – jeździłem z tym ponad rok.
Mechanik mechanikowi nierówny. U poprzedniego “nic nie stukało, nic nie odpadało”. Dopiero drugi zdecydował się wziąć samochód na szarpak i wyszło szydło z worka
Póki co mechanik nie wie jak sie do tego dobrać i połączyć ale myślę, że sobie poradzi (jak się wyraził – najwyżej przewierci się pod dywanikiem). Oprócz tego do wymiany pójdzie układ zapłonowy (bo w szczególnie mokre dni odpalenie auta graniczy z cudem), termostat (bo w zimie albo ciepło w samochodzie albo dogrzany silnik) – tutaj też się okaże bo podobno w przypadku termostatów świeżo wyjętych z pudełka 1/5 jest dobra. Później czeka jeszcze stacyjka do wymiany i naprawa alarmu (bo nie zawsze się uzbraja).
Dzisiaj odwiedziłem kolejny raz stomatologa (już 9 raz). Nie chodziłem przez kilka lat i przez swoją głupotę straciłem parę zębów. Przeżyłem kanałowe (dzisiaj było ostateczne plombowanie). W piątek będziemy robić górną dwójkę, która przed laty mi się złamała. Plomba już stara, brzydka więc wymaga wymiany. Później zostanie tylko kamień nazębny do czyszczenia i to chyba wszystko.
Obiecuję sobie regularne wizyty kontrolne u stomatologa.
Wczoraj na treningu mieliśmy tui shou z krokami …. kolejny element zakłócający ale wydaje mi się, że było spoko
Dzisiaj kolejny kurs tańca.